Fałszywymi przyjaciółmi nazywa się wyrażenia, które brzmią podobnie w dwu lub więcej językach, lecz znaczą zupełnie co innego. Nieświadomy tego faktu mówca, używając tego typu zdradliwych określeń, może się nieświadomie ośmieszyć w rozmowie, a nawet obrazić rozmówcę. Najczęściej dzieje się tak w językach o bliskim stopniu pokrewieństwa; mimo iż wiele słów brzmi między nimi identycznie lub bardzo podobnie i ich znaczenia są tożsame, to jednak zdarzają się również i fałszywi sprzymierzeńcy. Najwięcej problemów takie słowa sprawiają uczniom, którzy zazwyczaj uczą się języków obcych metodą porównań i skojarzeń, dlatego nieraz wydaje im się, że dane słowo, skoro wygląda identycznie jak w języku polskim, musi to samo znaczyć. Ale za to określenia tego typu świetnie się sprawdzają w komediach, których wykorzystuje się humor słowny. Najsłynniejszym tego typu zabawę słowną wykorzystał Żeromski w „Przedwiośniu”. Takim międzynarodowym słowem, które może omamić narody słowiańskie, jest pochodząca z łaciny „curva” oznaczająca zakręt. Jednak w krajach na wschód od Odry kojarzy się ona wyłącznie z kobietą lekkich obyczajów. Takim „przyjacielem” jest też czeskie słowo „sranda” oznaczające po prostu zabawę. I nieodmiennie wprowadza ono Polaków w dobry humor. Karierę robi również słowo „szukat”, które w Polsce uważane jest za zwyczajne, zaś w Czechach brzmi bardzo dwuznacznie, wręcz wulgarnie. Z kolei Czechów śmieszą napisy na polskich kioskach – „prasa” kojarzy im się wyłącznie z prosiakami. Ciekawe jest też słowo „czerstwy”, które w czeskim oznacza świeży; z kolei „sklep” to piwnica. Również w rosyjskim występuje z polskiego punktu widzenia wielu fałszywych przyjaciół – „zapomnit’” to zapamiętać, „diwan” to kanapa, a „krawat’” to łóżko. Nie należy więc zbytnio ufać podobieństwo między językami nawet blisko ze sobą spokrewnionymi.